WIĘKSZOŚĆ PRZEŻYĆ

Jest to znowu prawda i znów większość przeżyć nie jest prawdopodobnie świadoma, nie jest czymś, do czego przyznałaby się mała dziewczynka, z wyjątkiem może bardzo szczególnych chwil zaufania. Jednak wiele dziewczynek nie posuwa się tak daleko w swym rozwoju emocjonalnym, by zaczęły przywiązywać się do swoich ojców i by podjęły wielkie ryzyko, które nieodłącznie towarzy­szyłoby konfliktowi z matką. Dziewczynka przywiązuje się więc do ojca, lecz w tym nowo powstałym związku z ojcem następuje regre­sja (bo tak się w psychoanalizie nazywa). Ryzyko wpisane w konflikt z matką jest rzeczywiście duże, bo z myślą o matce (w nieuświada­mianych fantazjach) wiąże się wyobrażenie troskliwej opieki, dobrego jedzenia, trwałości ziemi i świata w ogóle, a konflikt z matką musi oznaczać brak bezpieczeństwa, sny o tym, że ziemia się otwiera i inne, gorsze rzeczy.

NAPADY WŚCIEKŁOŚCI

Nie można zrozumieć napa­dów wściekłości i koszmarów nocnych, które zwykle pojawiają się u trzylatków, inaczej niż w kategoriach silnego przywiązania do ludzi, kiedy to okresowo wzrastają napięcia wynikające z działania popędów i kiedy w umyśle dziecka zaostrza się konflikt, którego podłożem jest ścieranie się miłości ze strachem i nienawiścią.Można zmodyfikować oryginalną koncepcję (której autorem był sam Freud) i powiedzieć, że te niezwykle intensywne i zabar­wione seksem przeżycia, które w czasie analizy człowiek dorosły wydobywa ze swego dzieciństwa niekoniecznie są epizodami, które mogliby w taki sposób zrozumieć jego rodzice, choć jednak są prawdziwym odtworzeniem opartym na nieuświadamianych uczuciach i myślach z okresu dzieciństwa. W związku z tym pojawia się inne pytanie: a jak reagują dziewczynki? Na początku zakładano, że zakochują się w swoich ojcach, a nienawidzą i obawiają się matek.

SYTUACJA KOMPLEKSU

Psychoanalityk nie może jed­nak odstąpić od tej idei, ponieważ napotyka ją co jakiś czas podczas analizy i co jakiś czas odkrywa jej znaczenie. Często jest też głęboko tłumiona i wychodzi na jaw dopiero po długim i starannym badaniu. Jeśli obserwujemy dzieci i poddamy grun­townej analizie ich zabawy, będziemy między innymi regularnie napotykać wątek Edypa, z drugiej zaś strony gruntowne badanie zabaw dziecięcych jest trudne i najlepiej je przeprowadzić w czasie analizy, która miałaby cele badawcze. Choć sytuacja kompleksu Edypa występuje, to w prawdzi­wym życiu rzadko odtwarzana jest jawnie. Z pewnością istnieją imitacje tego kompleksu, lecz niezwykle intensywne uczucia związane z okresami instynktownego pobudzenia ukryte są głównie w nieświadomości dziecka albo też szybko zostają stłu­mione, choć są nadal rzeczywiste.

ISTOTA KOMPLEKSU

Jeśli zaakceptujemy istotę kompleksu Edypa, należałoby zba­dać przypadki, w których ta koncepcja okazuje się nieadekwatna jako klucz do psychologii dziecka. Pierwszy zarzut wypływa z bezpośrednich obserwacji małych chłopców. Niektórzy chłopcy wielokrotnie i dosyć otwarcie wy­rażają swoje uczucie zakochania w matce i swoje pragnienie, by ją poślubić i nawet by mieć z nią dzieci, a co za tym idzie, wyrażają nienawiść do ojca. Lecz wielu chłopców w ogóle się tak nie zachowuje i w rzeczywistości wydaje się, że więcej miłości czują do ojca niż do matki, a w każdym razie bracia i siostry, opiekunki, ciotki i wujkowie z łatwością zastępują im rodziców. Bezpośred­nia obserwacja nie potwierdza ważności, którą kompleksowi Edypa przypisuje psychoanalityk.

ZATUSZOWANY WĄTEK

Psychologia, która próbowałaby zatuszo­wać ten główny wątek, skazana by była z góry na klęskę i dlatego należałoby być wdzięcznym Freudowi za to, że przyjmując na siebie ataki opinii publicznej, zaczął głosić to, co odkrywał ciągle w czasie seansów psychoanalitycznych.Używając terminu „kompleks Edypa”, Freud złożył hołd in­tuicyjnemu pojmowaniu dzieciństwa, które jest niezależne od psychoanalizy. Mit o Edypie rzeczywiście pokazuje, że zawsze wiedziano o tym, co Freud chciał opisać.Na osnowie kompleksu Edypa rozwinęła się rozległa teoria i wię­kszość zarzutów pod adresem tej idei byłaby uzasadniona, gdyby teoria ta była przedstawiona przez artystę jako intuicyjne pojmo­wanie seksualizmu dziecięcego czy psychiki. Lecz ta koncepcja była elementem naukowej metody. Jako koncepcja miała tę wartość, że zajmowała się i aspektem fizycznym, i psychicznym. Była to psychologia, która traktowała ciało i umysł jako dwa aspekty jednej osoby, które są w istotny sposób powiązane ze sobą i których nie można badać oddzielnie, nie zubożając opisu.

PODCZAS PSYCHOANALIZY

Podczas psychoanalizy osób dorosłych Freud stwierdził, że podwaliny ich życia seksualnego i kłopotów seksualnych sięgają okresu dojrzewania, a potem dzieciństwa, szczególnie okresu między drugim a piątym rokiem życia. Stwierdził istnienie relacji opartej na „trójkącie”, której nie można opisać inaczej niż mówiąc, że mały chłopiec jest zakocha­ny w swojej matce i istnieje konflikt między nim a jego ojcem, rywalem w sprawach seksu. Obecność elementu seksualnego potwierdził fakt, że wszystko to nie działo się wyłącznie w wyobraźni dziecka, towarzyszyły tym fantazjom oznaki fizyczne – erekcja, fazy podniecenia i orgazmu, mordercze popędy i konkretny strach – strach przed kastracją. Główny wątek został uwydatnio­ny i nazwany kompleksem Edypa i dzisiaj nadal pozostaje pod­stawowym faktem, zmienianym i przetwarzanym bez końca, lecz faktem nieuchronnym.

NAJBARDZIEJ OWOCNE

Najbardziej owocna i dlatego niezbędna dla każdego, kto zamierza poświęcić się psychologii, jest analiza osobista, w wyniku której (jeśli jest uwieńczona powodzeniem) osoba ta nie tylko pozbywa się zahamowań, lecz także odkry­wa, poprzez wspomnienia i powtórne przeżycie, zasadnicze konflikty i uczucia z pierwszych lat swego życia. Freud, dzięki któremu zwrócono uwagę na ważność dziecię­cego seksualizmu, doszedł do swych wniosków poprzez psycho­analizę ludzi dorosłych. Psychoanalityk doświadcza niepowtarzalnego uczucia za każdym razem, gdy przeprowadzi udaną analizę, bo otwiera się przed nim dzieciństwo i wiek niemowlęcy pacjenta tak, jak on sam je kiedyś postrzegał. Co jakiś czas psychoanalityk widzi na nowo naturalną historię zaburzeń psychicznych, gdzie przeplatają się aspekty fizyczne z psychiczny­mi, osobiste ze środowiskowymi, rzeczywiste z wymyślonymi oraz to, czego pacjent był świadomy, z tym, co zostało stłumione.

W DOROSŁYM CZŁOWIEKU

W każdym doro­słym człowieku tkwią wszystkie wspomnienia z okresu niemow­lęctwa i dzieciństwa; zarówno fantazja, jak i rzeczywistość są tu obecne w takim stopniu, w jakim były wtedy doceniane. Wiele rzeczy ulega zapomnieniu, ale nic nie jest zatracone. Jaki lepszy przykład skierowałby naszą uwagę na niezwykłe bogactwo nie­świadomości! U każdego można wyodrębnić z ogromnych pokładów nie­świadomości nieświadomość zawierającą część stłumionych ele­mentów seksualnych. Jeśli komuś jest szczególnie trudno wziąć pod uwagę nawet to, że seksualizm dziecięcy jest możliwy, to lepiej byłoby, żeby skierował swe zainteresowania ku innym zagadnieniom. Z drugiej strony badacz, który ma względną swo­bodę w wyborze tego, co chce badać i nie musi (z przyczyn osobistych) bronić się zbytnio przed wynikami swoich obserwa­cji, może wybrać z wielu metod tę, która zagwarantuje mu obie­ktywność badań.

DZIECKO I SEKS

Całkiem niedawno łączenie seksu z dziecięcą „niewinnością” uważano za rzecz niestosowną. Obecnie przyszedł czas na do­kładne opisanie tego problemu. Ponieważ tak niewiele jeszcze wiemy, badaczowi tego zagadnienia należałoby polecić, aby sa­modzielnie przeprowadzał badania, a jeśli musi poświęcić się lekturze, zamiast obserwacjom, to niech czyta opisy wielu auto­rów, by nie uważał któregoś z nich za jedyne źródło prawdy. Nie chcę tu odsprzedawać ci kompletu teorii kupionych hurtowo – rozdział ten jest próbą opisu dziecięcego seksualizmu, poczynio­ną przez jedną osobę – pediatrę i psychoanalityka, opartą na jej wiedzy i doświadczeniu. Jest to temat niezwykle rozległy i nie sposób ograniczyć go do objętości jednego rozdziału, zarazem go nie wypaczając. Gdy rozważamy jakikolwiek aspekt psychiki dziecięcej, to warto pamiętać, że każdy z nas był dzieckiem.

PODCZAS SEANSÓW

Podczas seansów psychoanalitycznych małych dzieci wyko­rzystuje się ich pragnienie porozumiewania się poprzez zabawę tam, gdzie dorośli po prostu mówią. Wiara trzylatka w naszą zdolność zrozumienia go jest często tak głęboka, że psychoanali­tykowi trudno jest spełnić jego oczekiwania. Rozczarowanie dzie­cka w tym względzie może zaowocować głęboką goryczą – a dla psychoanalityka nie ma większego bodźca do poszukiwania głębszego zrozumienia niż rozpacz dziecka – że nie potrafimy zrozumieć tego, co chce nam przekazać przez swą zabawę.Starsze dzieci nie mają tu żadnych złudzeń; odkrycie, że nie są zrozumiane, nie wywołuje w nich wstrząsu, tak samo jak fakt, że mogą oszukiwać i że wychowanie uczy głównie oszukiwania i kompromisów. Niemniej jednak wszystkie dzieci (a nawet niektórzy dorośli) są w stanie w mniejszym lub większym sto­pniu na nowo uwierzyć, że inni ludzie mogą je zrozumieć, a w ich zabawie znajdziemy furtkę do podświadomości i do wrodzonej uczciwości, która w tak niezwykły sposób rozkwita w okresie niemowlęctwa, a potem znowu przemienia się w niedojrzały pączek.