PODOBNE ALE NIE IDENTYCZNE

Są podobne, ale nie identyczne i niebezpieczeństwo tkwi w tym, że ludzie traktują je, jakby były identyczne, a jak już powiedziałem, jeśli inni to robią, to i same bliźnięta nie będą pewne swojej tożsamości. Niemowlęta, nawet jeśli nie są bliźniakami, mają wątpliwości dotyczące własnej osoby, lecz sto­pniowo zaczynają się upewniać co do swojej tożsamości. Jak wiesz, dzieci dopiero po pewnym czasie używają zaimków. Mówią „mama” i „tata”, „daj” i „pies” na długo przedtem, zanim powiedzą „ja”, „ty” i „my”. Jest bardzo prawdopodobne, że każde z bliźniąt siedzących w wózku myśli, iż to drugie nie jest odrębną osobą. W rzeczywistości byłoby bardziej naturalne, gdy­by niemowlę uważało, że to ono samo siedzi po drugiej stronie wózka (jakby patrzyło w lusterko), niż gdyby mówiło w swoim języku: „O! naprzeciwko siedzi mój brat bliźniak”.

DOBRY POMYSŁ

Matka, o której właśnie wspomniałem, mówiła, że dobrym pomysłem było położenie jednego bliźniaka do snu w ogrodzie przed domem, a drugiego za domem. Być może nie masz dwóch ogrodów, ale możesz urządzić wszystko tak, że kiedy płacze jedno niemowlę, zajmujesz się tylko nim, nie dlatego że zajmo­wanie się płaczącą dwójką naraz nie należy do przyjemności. Płaczące dziecko lubi w takiej sytuacji dominować i obecność rywala w pierwszym okresie niemowlęctwa, kiedy dyktatorstwo jest czymś naturalnym, może być dla niego bardzo irytujące. Przekonałem się, że ma to niezwykle silny wpływ na życie bliźniaka. Powiedziałem już, że bliźnięta jednojajowe są uważane za identyczne. To właśnie słowo zdradza całą tajemnicę.Gdyby dzieci były identyczne, każde byłoby takie samo i – jakby to powiedzieć – składałyby się na tę samą osobę, co jest dosyć absurdalne.

DWIE RÓŻNE OSOBY

Matka właśnie wtedy poczuła, że nie tylko są to dwie różne osoby, ale także, że przestały mieć już takie same doświadczenia. Ta sama matka dawała sobie radę z problemem „kogo nakarmić pierwszego” w ten sposób, że przygotowywała posiłki dobrze przed czasem i karmiła najpierw tego bliźniaka, który wydawał się być bardziej skory do jedzenia. Zwykle można to było poznać po płaczu. Nie sądzę jednak, by ta metoda sprawdzała się we wszystkich przy­padkach. Z pewnością największym problemem w wychowaniu bliźniąt jest kwestia indywidualnego podejścia, tak aby uznać każde dziecko za zamkniętą, pełną osobowość. Nawet jeśli istnie­ją bliźnięta, które są absolutnie jednakowe, to i tak ich własna matka musi z każdym z nich nawiązać indywidualny kontakt.

MATKI BLIŹNIAKÓW

Matki bliźniaków zdają się być zgodne co do tego, że jeśli nawet bliźniętom podoba się, że ludzie ich nie odróżniają, to wymagają, by ich własna matka umiała to bez trudu uczynić. W każdym wypadku istotne jest, by same bliźnięta były pewne swej tożsamości, a do tego potrzebna jest w ich życiu osoba, która nie ma na ten temat żadnych wątpliwości. Znałem matkę, która miała bliźnięta jednojajowe. Obcym wy­dawały się identyczne, ale matka umiała od samego początku je odróżnić, bo miały zupełnie różne usposobienia. Chyba już w pierwszym tygodniu ich życia urozmaiciła chwile karmienia, zakładając czerwony szal. Jeden bliźniak od razu zareagował i na­tarczywie wpatrywał się w szal – może sprawił to jaskrawy kolor. Pierś przestała go na chwilę interesować. Na drugiego szal nie podziałał i karmienie przebiegało tak jak zwykle.

TRUDNOŚCI DOTYCZĄCE BLIŹNIĄT

Uważa się, iż wiele trudności dotyczących bliźniąt wynika z tego, że nawet jeśli faktycznie różnią się między sobą, to nie dostrzega się tych różnic, albo dlatego, że jest z tego dużo zabawy, albo dlatego, że nikomu nie wydaje się to warte zachodu. Wiem o dosyć dobrym domu dziecka, w którym siostra przeło­żona nigdy nie umiała odróżnić dwóch bliźniaczek, chociaż inne dzieci nie miały z tym większego kłopotu; w rzeczywistości obie dziewczynki były dosyć różnymi osobowościami. Zwykle wołała na każdą z nich „bliźniaczka”. Opieka nad jednym bliźniakiem, a powierzenie drugiego pie­lęgniarce nie jest żadnym rozwiązaniem. Istnieje wiele słusznych powodów, przemawiających za podzieleniem się opieką nad dziećmi z kimś innym, jeśli na przykład nie czujesz się zbyt dobrze, ale jest to po prostu odkładanie problemu na później, bo pewnego dnia bliźniak, którego oddałaś, będzie zazdrosny o tego, którym opiekowałaś się sama, nawet jeśli ktoś inny robił to lepiej od ciebie.

TRAKTOWANIE W TEN SAM SPOSÓB

Nie może wziąć każdego z bliź-niaków jako pierwszego do karmienia lub zmia­ny pieluch. Może dokładać wszelkich starań, by być sprawiedli­wą i jeśli od początku będzie traktowała tę sprawę poważnie, na pewno jej wysiłki nie okażą się bezowocne, ale nie jest to wcale proste. W gruncie rzeczy jej celem nie będzie traktowanie każdego dziecka w ten sam sposób, lecz traktowanie każdego tak, jakby było jedynym dzieckiem. Oznacza to, że matka będzie starała się już od momentu narodzin odkryć różnice między bliźniakami. Ze wszystkich ludzi to ona musi bez trudu odróżnić jednego od drugiego, nawet jeśli początkowo będzie to wiedziała dzięki ma­łemu znamieniu na skórze jednego z bliźniaków lub jakiemuś innemu szczegółowi. Matka odkrywa najczęściej, że bliźnięta różnią się usposobieniem i jeśli będzie traktowała każde dziecko jako odrębną osobowość, to rozwiną one w sobie własne cechy charakteru.

PODWÓJNE SZCZĘŚCIE

Bliźniak natomiast zawsze musi borykać się z innym dziec­kiem, bez względu na to, czy rozwinęła się w nim już gotowość do przyzwolenia matce na powiększenie rodziny.Jest to jedna z chwil, w której dostrzegamy zwodniczość po­glądu, że drobne sprawy nie mają znaczenia w pierwszych mie­siącach życia, bo jest to niezwykle ważne, czy każde z bliźniąt ma już na początku życia poczucie posiadanie matki dla siebie. Mat­ka bliźniąt ma dodatkowe zadanie – dać z siebie wszystko dwójce dzieci naraz. Nie może jej się to w zupełności udać, musi więc zadowolić się świadomością, że robi wszystko, co może, i ufać, że w końcu jej dzieci odkryją korzyści, które zrekompensują im tę niekorzyść nieodłącznie związaną z faktem, iż jest się bliźniakiem. Matka nie jest w stanie zaspokoić w tym samym momencie natychmiastowych żądań dwóch niemowląt.

WSZYSTKIE DZIECI

Matka musi zdobyć się na to, by dać noworodkowi poczucie posiadania jej i panowania nad nią; że została stworzona tylko po to, by służyć. Początkowo jej życie osobiste nie ma dla dziecka żadnego znaczenia. Mając za sobą doświadczenie pierwotnego egoizmu, dziecko będzie umiało bez większego żalu pozbyć się go w późniejszym życiu. Gdy dzieci rodzą się tak jak zwykle, pojedynczo, każde z nich po pewnym czasie zacznie respektować prawo swej matki do innych zainteresowań, a powszechnie wiadomo, że dla dziecka przyjście na świat rodzeństwa staje się problemem, chwilami dość poważnym. Żadna matka nie będzie się martwić, jeśli jej dziecko, czasami długo po pierwszych urodzinach, nie zacznie doceniać pożytku płynącego z towarzystwa innych dzieci. Nawet dwulatki początkowo częściej grzmocą się po głowach, niż wspólnie się bawią. Wszystkie dzieci w swoim czasie dojrzewają do przywitanie brata lub siostry – bardzo ważną jest chwila, w której małe dziecko umie autentycznie „pozwolić” swojej mat­ce na nową ciążę.

TO CO WAŻNE

Od­krywają też, że są ważne. Wszystkim nam podoba się bezintere­sowność i tolerancja dla cudzych poglądów – żywimy nadzieję, że takie będą nasze dzieci. Jeśli jednak zaczniemy badać rozwój emocjonalny niemowlęcia, to dowiemy się, że altruizm pojawia się jako zdrowa i stała cecha tylko wtedy, gdy wypływa z pier­wszych doświadczeń egoistycznych. Można powiedzieć, że bez tego pierwotnegoegoizmu bezinteresowności dziecka będzie przeszkadzało uczucie złości. W każdym razie ten pier­wotny egoizm jest niczym innym jak oznaką, że niemowlę do­świadczyło dobrej opieki matczynej. Matka chce na początku jak najdokładniej dostosować się do pragnień swego dziecka i po­zwala, by jego popędy rządziły tym związkiem. Cierpliwie czeka, aż z biegiem czasu rozwinie się w dziecku zdolność tolerancji dla cudzego punktu widzenia.

ODMIENNE PRZYPADKI

Bliźnięta drugiej grupy nie muszą być tej samej płci, bo są po prostu rodzeństwem takim samym jak każde inne, z tym wyjąt­kiem, że rozwinęły się z komórek jajowych, które zostały zapło­dnione w tej samej chwili. W tym wypadku dwa jajeczka rosną w łonie obok siebie. Bliźnięta tego typu nie muszą wyglądać podobnie, tak samo jak zwykłe rodzeństwo. Patrząc na bliźnięta, zarówno jednojajowe, jak i dwujajowe, łatwo nam myśleć, że dla każdego z nich towarzystwo drugiego jest radością – nigdy nie czują się samotne, szczególnie gdy są trochę starsze. Jest w tym myśleniu pewne niebezpieczeństwo i żeby je zrozumieć, musimy przypomnieć sobie, w jaki sposób rozwija się niemowlę. W normalnych okolicznościach i przy zwy­czajnej umiejętnej opiece dzieci z chwilą narodzin zaczynają kształtować podstawy swojej osobowości i indywidualności.